Zaciągamy kredyt mieszkaniowy

Zaledwie kilka procent mieszkań kupowanych jest za gotówkę. W zdecydowanej większości nabywcy posiłkują się jednak kredytem hipotecznym. Do zaciągnięcia pożyczki, często na pół dorosłego życia, także trzeba się przygotować.



Za gotówkę kupowane są zazwyczaj okazałe apartamenty i największe mieszkania. Większość mieszkań finansowanych jest jednak z kredytu mieszkaniowego. Na rynku wtórnym praktycznie każde mieszkanie kupowane jest na kredyt.

Pożyczkę hipoteczną można zaciągnąć w dowolnym banku, także przez pośredników. Wbrew pozorom często warto wybrać się do firm, które oferują kredyty kilku banków, bo zazwyczaj zapłacimy u nich tyle samo, co w banku, a możemy porównać oferty kilku, albo nawet kilkunastu instytucji finansowych. Z reguły firmy te mają tak podpisane umowy z bankami, że nie doliczają swojej marży, a bank dzieli się z nimi częścią swojej.

Najważniejsze to nie składać wniosków kredytowych w kilku bankach, by sprawdzić czy pożyczka hipoteczna zostanie przyznana. To największy błąd, jaki można popełnić. Wszystkie wnioski trafiają bowiem do BIK-u, czyli Biura Informacji Kredytowej, gdzie najpierw gromadzone są informacje o tym, że dana osoba stara się o kredyt. Procedura jego przyznawania trwa jednak kilka tygodni, bo bank w tym czasie weryfikuje dokumenty, sprawdza zdolność kredytową i wykonuje inne czynności, by zminimalizować swoje ryzyko biznesowe. W tym samym czasie kolejny bank, w którym złożyliśmy wniosek kredytowy, wysyła zapytanie w naszej sprawie do BIK-u i otrzymuje informację o potencjalnym obciążeniu na np. 400 tys. zł. I oczywiście kredytu nam nie udziela, chyba, że mamy ogromne zarobki. Ta informacja także trafia do BIK-u, więc widzą ją wszystkie kolejne instytucje.

Oczywiście nikogo nie trzeba przekonywać, jak trudno jest wszystko odkręcić, by nasza historia kredytowa była ponownie czysta. Bez niej większość banków pożyczki hipotecznej nam bowiem nie udzieli, a nawet jeśli znajdą się takie, które zdecydują się zaryzykować, to będziemy musieli np. wykupić dodatkowe ubezpieczenie, które znacznie zwiększy ratę kredytu.

W niektórych przypadkach – choćby wtedy, gdy pożyczkobiorca jest starszy, niż przewiduje to bankowy regulamin – ubezpieczenie kredytu i tak będzie obowiązkowe. Banki często ukrywają je pod postacią „programów inwestycyjnych”, ale tylko znikomy procent wpłacanej kwoty jest inwestowany. Większość to koszt ubezpieczenia, który bezpowrotnie tracimy. Ubezpieczenie też często jest iluzoryczne, bo gwarantuje spłatę np. ledwie kilku rat kredytu i to w ściśle określonych sytuacjach.

Warto też dokładnie przeczytać samą umowę kredytową. Często także zawiera ona koszty, o których nie tylko nie ma mowy w reklamie, ale też podczas spotkania z bankowym doradcą. Umowy najczęściej sporządzone są skomplikowanym językiem, więc najlepiej na spokojnie zapoznać się z ich treścią w domu.

2 Odpowiedzi do Zaciągamy kredyt mieszkaniowy

  1. matematyk napisał(a):

    Tylko nie dajcie się nakręcić na ogólnokrajową histerię, bo kredyty we frankach szwajcarskich są wciąż najbardziej atrakcyjne, zwłaszcza że kurs jest wysoko jak nigdy. Ale nawet JEŚLI jeszcze wzrośnie, to i tak wciąż raty kredytów hipotecznych będą niższe niż w złotówkach. Wystarczy zrobić sobie symulacje i sami się przekonacie.

  2. KOniu napisał(a):

    Najgorsze jest tom, że co roku trzeba mieć teraz coraz większy wkład własny, żeby dostać kredyt na mieszkanie. Przez to zakup mieszkania staje się coraz trudniejszy dla normalnego, przeciętnego człowieka. Przecież 70% Polaków nie zarabia nawet średniej krajowej, a i z niej niełatwo odłożyć na zakup mieszkania.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *